piątek, 29 kwietnia 2016

Anastasia Beverly Hills Liquid Lipstick

   Od jakiegoś czasu w całej youtubowej sferze głośno jest o wszelakich pomadkach matowych, a szczególnie marki Anastasia Beverly Hills. Sama jestem ogromną fanką matowych ust. Do tej pory moimi faworytami w tej dziedzinie były dwa produkty: Giorgio Armani w postaci płynnej, no i sławne pomadki MAC w wersji matte i retro mate. Jednakże zapragnęłam wypróbować ABH, tym bardziej, że słysząc tyle zachwytów z każdej strony, nie mogłam nie sprawdzić tego na własnych ustach.
Na początek kupiłam dwa kolory: sławetny Pure Hollywood oraz bardziej wyrazisty Sweet Talker. Oba produkty zakupiłam na stronie House of Beauty.

ABH Liquid Lipstick Pure Hollywood

ABH Liquid Lipstick Sweet Talker 

A teraz przejdźmy do rzeczy. Opakowanie samo w sobie jest ładne, zgrabne. Aplikator bardzo polubiłam, gdyż przyjemnie się nim maluje i ładnie obrysowuje usta, nawet wtedy, gdy się nie użyje konturówki. Małym minusem jest to, że wyciąga się nim trochę za dużo produktu. Dla mnie wystarczyłaby połowa, aby ładnie pokryć całe usta.

ABH Liquid Lipstick Pure Hollywood


ABH Liquid Lipstick Sweet Talker 

Produkt zastyga, ale nie za szybko. Wystarczy nam bez problemu czasu na pomalowanie ust, zrobienie nawet kilku poprawek. Dla porównania matowa pomadka z Sephory w płynie zastyga co najmniej trzy razy szybciej, przez co stanowi dla mnie niemałe wyzwanie. Po zaschnięciu otrzymujemy totalny mat. Biada jeżeli usta nie są odpowiednio przygotowane, ale to chyba oczywiste przy takich konsystencjach, bo wtedy podkreśla wszystkie rowki w bardzo widoczny sposób. Jeżeli zaś nasze usta są nawilżone, to nie mamy się czego obawiać.

ABH Liquid Lipstick Pure Hollywood

ABH Liquid Lipstick Sweet Talker 

Efekt na ustach jest nie do zdarcia. Pomadka trzyma się mimo wypicia kilku napoi, zjedzenia kanapek czy nawet obiadu. Bardzo dużym plusem jest to, że jak już schodzi to bardzo ładnie, równomiernie z całych ust. Nie zjada się od środka, jak to mają w zwyczaju niektóre matowe pomadki. Po wielu godzinach noszenia moje usta nie są zbytnio spierzchnięte, nie są też nadmiernie wysuszone. Jak na matową pomadkę to naprawdę nie „krzywdzą” moich ust, więc mogę je nosić codziennie, nawet przez kilka dni pod rząd, co przy niektórych matowych pomadkach byłoby nie do pomyślenia.

Pure Hollywood zaraz po nałożeniu

Pure Hollywood po roztarciu palcem

Jest to godny konkurent dla mojej ulubionej do tej pory matowej pomadki z Giorgio Armani, jednakże jej nie zdetronizował. Pomadka GA góruje nad ABH pod jednym, zasadniczym względem. O wiele lepiej wygląda na ustach, gdyż nie wpija się w wargi tak mocno, przez co nie robią się one takie „wysuszone” w trakcie noszenia. Jest wprawdzie nieco gorsza pod względem trwałości, gdyż w ABH potrafię chodzić kilka o wiele dłużej niż w GA, ale jednak estetyka na ustach wygrywa.

Sweet Talker zaraz po nałożeniu

Sweet Talker trzy minuty od nałożenia

Czy jest jakaś wyczuwalna różnica między oba kolorami? Tak, jedna. Sweet Talker ma nieco mniejsze krycie niż Pure Hollywood. Ta druga całkowicie po nałożeniu jednej warstwy przykrywa pigment moich usta. Podczas gdy Sweet Talker nieco w niektórych miejscach prześwituje, więc trzeba dokładniej nakładać. Innych różnic, poza kolorem, nie zauważyłam.

Zatem ABH otrzymuje ode mnie 4,5 pkt na 5 pkt. 

Czy znacie inne równie dobre i trwałe pomadki matowe? Jeżeli tak, to podzielcie się ze mną opiniami. Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego :)



czwartek, 28 kwietnia 2016

Shiseido Synchro Skin Lasting Liquid Foundation

Witajcie ponownie,
Dzisiaj będzie mowa o najnowszym dziecku marki Shiseido, podkładzie Synchro Skin Lasting Liquid Foundation Broad Spectrum SPF 20

Jak tylko na youtubie wypatrzyłam filmiki z testem tego podkładu wiedziałam, że muszę na niego zapolować. Jak tylko pojawił się w Sephorze, od razu się na niego skusiłam. Jest to tak naprawdę mój pierwszy podkład tej marki. Na pewno jednak nie ostatni :)

Shiseido Synchro Skin Lasting Liquid Foundation


Opakowanie jest bardzo ładne. Lubię takie szklane, mleczne opakowania. Dużym plusem jest to, że jest to podkład z pompką. Nie lubię tych wszystkich podkładów bez pompek lub tych mających dziwne pipetki i inne cuda niewidy.
Wybór kolorystyczny nie jest jakiś specjalnie bogaty, ale dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, iż odcień 01 Neutral jest naprawdę bardzo jesny i jednocześnie neutralny, więc sprawdzi się nawet u bladziochów, gdyż jest jaśniejszy od 150 z Revlonu.

Podkład ma bardzo przyjemną konsystencję, rozprowadzając go rękami czujemy takie delikatne, przyjemne dla palców uczucie rozprowadzania produktu zawierającego olejki.  Podkład sam w sobie ma właściwości nawilżające i z tym się w 100% zgadzam. Ja, jako posiadaczka bardzo suchej i wrażliwej skóry, bardzo często mam problem z podkreślaniem suchych skórek i uczuciem ściągnięcia. Tutaj tego nie zauważyłam. Na dodatek pod zmyciu, twarz jest nadal nawilżona. Produkt ślicznie wygląda na mojej twarzy, nie jest to typowe rozświetlenie, ale skóra ma taki jednolity, ładny odcień,  jakby podkład sam inteligentnie wydobył z mojej twarzy to co najlepsze. Podkład ma zdecydowane satynowe wykończenie i tak naprawdę wystarczy delikatne przypudrowanie strefę T, aby cały dzień wyglądać bardzo dobrze.





Podkład ma filtr 20, więc i tak trzeba pod niego nałożyć jakiś dodatkowy filtr, szczególnie latem. Krycie można budować do średniego. Dużego krycia nim nie uzyskamy, ale takie solidne średnie już jak najbardziej.

Osobiście jestem obecnie w tym podkładzie zakochana. Naprawdę w bardzo krótkim czasie stał się on jednym z moich ulubieńców. Tak, że jeżeli się jeszcze zastanawiacie czy warto wypróbować Shiseido Synchro Skin Lasting Liquid Foundation, to powiem Wam z czystym sumieniem, że naprawę warto.


Do tej pory nie miałam dużo doświadczeń z tą marką. Jest coś co moglibyście śmiało polecić?