czwartek, 19 lutego 2015

Giorgio Armani Fade To Grey Collection

   Witajcie,
Jak wiecie ostatnio totalnie zakochałam się w kosmetykach GA. Jesienią miałam okazję zaopatrzyć się w kilka naprawdę rewelacyjnych produktów z serii Fade To Grey. Dlaczego akurat teraz o tym piszę? Pewnie dlatego, że wszędzie w około tyle się mówi o Pięćdziesięciu Twarzach Grey'a. Kolekcja ta moim zdaniem idealnie wpisuje się w te klimaty.

Z kolekcji Fade To Grey wpadły mi do koszyczka następujące cudeńka:
- paleta cieni,
- róż,
- dwie pomadki,
- dwa lakiery.



Właśnie te sześć produktów urzekło mnie tak bardzo, że postanowiłam je mieć. 

Zacznę od palety cieni.


Giorgio Armani Fade to Grey Eyeshadow Palette


Giorgio Armani Fade to Grey Eyeshadow Palette

Paletka z zewnątrz prezentuje się jak wszystkie produkty GA. W środku znajdujemy jednak dwa prześliczne cienie, które urzekły mnie od pierwszego spojrzenia. Cień po lewej przypomina duochrom lekko srebrny z odcieniami różu, fioletu i delikatnej fuksji. Cień po prawej, to bardzo delikatne i mieniące się złoto, ale bez drobinek.

Giorgio Armani Fade to Grey Eyeshadow Palette

Paletka jest rewelacyjna pod każdym względem. Cienie rewelacyjnie się nosi, nie blakną, nie zbierają się w załamaniu, nawet bez bazy. Genialnie się blendują, nie pylą przy używaniu. Najlepsze jest to, że wystarczy jedno szybkie pociągnięcie palcem po powiece, aby nadać jej wyjściowego efektu. Odkąd kupiłam tą paletkę jest to mój święty gral w kosmetyczce :)

Armani w tej kolekcji zadbał też o piękny, jesienny odcień różu. Chłodny, a jednocześnie dający delikatny, subtelny glow na policzkach. Widoczne w opakowaniu drobinki nie są widoczne na policzku. Odcień bardzo mi się spodobał, gdyż idealnie współgra z moją delikatnie oliwkową karnacją.


Kolekcja Fade To Grey przyniosła ze sobą 4 lakiery do paznokci. Dwa z nich bardzo mi się spodobały i wiedziałam, że muszę je mieć.

Pierwszy w mojej kolekcji wylądował numer 724 w odcieniu khaki. Drugi to brązowy 214. Oba te lakiery nie są błyszczące, mają wykończenie satynowo matowe. Dają piękny efekt na paznokciach. Niestety dużym minusem jest pojemność, gdyż 724 użyłam zaledwie 7 razy, a brązowy 2 razy, a wystarczy spojrzeć na zdjęcie jak dużo już ubyło.

Giorgio Armani Nail Lacquer 724, 214

Moje serce zachwyciły pomadki GA. Udało mi się kupić dwie z tej kolekcji, mimo iż miałam ochotę na wszystkie ;) I zdecydowanie nie żałuję ani złotówki na nie wydanej. 

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick

Opakowanie jest zdecydowanie zrobione "na bogato". Jest ciężkie, zamyka się na magnes. Na obu zdjęciach możecie dostrzec lakier nr 724 na moich paznokciach.


GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 524

Odcień 524 jest delikatnym różem, ale nie takim typowo dziewczęcym, tylko zdecydowanie bardziej brudnym.

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 524

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 524

Druga pomadka jest zdecydowanie bardziej jesienna. 

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 624

Odcień przypomina mi ciemną śliwkę, taką dojrzałą. Jak dla mnie jest to idealny odcień na jesienne dni. Wykończenie jest satynowe z lekkim blaskiem jakbyśmy pokryły pomadkę błyszczykiem. Nie jest to mat, więc nie trzyma się na ustach tak długo, ale mimo to jestem pod ogromnym wrażeniem trwałości.

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 624

GA Rouge d’Armani Sheer Lipstick nr 624

Pomadki z serii Rouge d'Armani Sheer są delikatne, trwałe i jednocześnie nie wysuszają. Nie podkreślają suchych skórek, więc nie ma obaw, że musimy mieć usta w idealnym stanie żeby je używać.

Dla porównania poniżej zdjęcie obu pomadek GA z jesiennymi nowościami z Chanel, które też mają wykończenie Sheer.

Od lewej: GA nr 624, Chanel Rouge Coco Shine nr 94, 
Chanel Rouge Coco Shine nr 93, GA nr 624


Jak dla mnie cała kolekcja jest wyjątkowo udana. Jeżeli uda się Wam jeszcze coś dorwać w jakimś Douglasie, to gorąco polecam. A ja uciekam właśnie na Grey'a. Oby okazał się równie dobry jak kolekcja GA ;)



środa, 11 lutego 2015

To co mnie kręci...

   Witajcie ponownie,
Przez ostatnie tygodnie buszowałam trochę po necie w poszukiwaniu nowych wiosennych i letnich kolekcji moich ulubionych marek kosmetycznych. Dzięki czemu zdążyłam sobie już wyrobić zdanie na temat niektórych produktów :) Po prostu, jako szanujący się zakupoholik, wiem co będzie w trawie piszczeć i na co ostrzyć mam swoje pazurki.

A oto co zachwyciło mnie najbardziej:

Giorgio Armani Runway Spring/ Summer Collection 2015


Niesamowita trójka, delikatna i uwodzicielska zarazem. Koniecznie będę polować na wszystkie trzy produkty. Coś więcej możecie przeczytać tutaj.


MAC Bao Bao Wan


Kolekcja idealna na lato. Ciepłe słońce, migocząca opalenizna i kolorowe lakiery... Hmmm.... Już zatęskniłam za latem.


Giorgio Armani Fuchsia Maharajah


Piękne, olśniewające odcienie soczystych róży, fuksji, fioletów to coś co uwielbiam i dlatego koło tej kolekcji też nie przejdę obojętnie.


MAC Cinderella



Piękna, delikatna, urzekająca kolekcja. Szczególnie przypadły mi do gustu pomadki oraz pigmenty.


Tom Ford Beauty Spring 2015 Color Collection


Po prostu oniemiałam jak zobaczyłam te piękne odcienie lakierów oraz te dwójeczki cieni... Ciekawe czy będą dostępne w PL.


NARS Spring Collection


Delikatna kolekcja, idealna na codzień. Zdecydowanie urzekła mnie swoją delikatnością, a jednocześnie ciepłymi i delikatnymi barwami.

Tak się prezentują moje nowe zachcianki. Czy jest coś wśród powyższych na co macie szczególnie ochotę?


niedziela, 8 lutego 2015

Ulubieńcy stycznia 2015 r.

   Witajcie Kochani,
Piszę po dość długiej nieobecności spowodowanej złym stanem zdrowia. Przez ostatnie tygodnie nie mogłam się wyleczyć, najpierw zapalenia krtani, później zapalenie oskrzeli, teraz angina... Zaczynam wracać do siebie, chociaż organizm po tylu chorobach jest nadal nieco osłabiony. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni już będę w stanie normalnie funkcjonować...

Ponieważ ostatnie tygodnie spędziłam w domu, więc nie miałam się okazji zbytnio malować. Dlatego też wśród moich ulubieńców stycznia pojawiają sie głównie produkty niekosmetyczne.

1. e-czytnik Highlight Touch ze sklepu Empik



Co tu dużo mówić. Po prostu najlepsze urządzenie wszech czasów. Umiliło mi te ciężkie tygodnie spędzone w domu.

2. Maseczki do twarzy marki Lomi Lomi


Cóż, nawet w te gorsze dni dbałam o moje samopoczucie i często korzystałam z maseczek do twarzy i innych dobroci podobnego typu. Akurat te z Lomi Lomi bardzo przypadły mi do gustu.

3. Bobbi Brown "Magia spojrzenia"


Genialna książka, jak zresztą wszystkie pozycje Bobbi. Polecam każdej osobie lubiącej czytać o makijażu i nabierać coraz większego doświadczenia w tym temacie.

4. Babeczki na gorsze dni ;)


Babeczki zawsze poprawiają nastrój :) (grunt to dobra siostra).

5. Giorgio Armani


Na poprawę humoru najlepsze są zakupy, to wie każda z nas. U mnie było podobnie. Mając kilka dni, kiedy czułam się nieco lepiej, wykorzystałam je na małe baraszkowanie po sklepach :) Ze szczególnym uwzględnieniem Douglasa i MACa :)

Niedługo pokaże Wam te cuda, jak i kilka innych, których się dorobiłam w ostatnim okresie. Pozdrawiam Was gorąco i do kolejnego :)