niedziela, 26 października 2014

Urban Decay Naked Skin Powder

   Witajcie Kochani,
Osoby, które mnie czytają wiedzą, że jestem ogromną fanką cieni z firmy Urban Decay. Uważam, że są to najlepsze cienie dostępne na rynku, które kiedykolwiek miałam okazję używać. Ponieważ przekonałam się do cieni, postanowiłam w końcu wypróbować inne produkty tej firmy. Korzystając z okazji, iż niedawno byłam w UK, zakupiłam kilka produktów tej marki. Jednym z nich jest puder z serii Naked Skin, czyli Ultra Definition Pressed Finishing Powder. I o nim dzisiaj napiszę.




Opakowanie, jak to ma w zwyczaju firma UD, powala już na wstępnie. Lustrzane, delikatne, zapakowane w śliczny fioletowy woreczek, cacuszko po otwarciu okazuje swoje piękne oblicze.


Całość prezentuje się naprawdę niesamowicie, a dodatkowo w środku znajduje się gąbeczka, która może nam posłużyć do szybkich poprawek makijażu w ciągu dnia.





Kolor, który dobrała mi konsultantka, to odcień medium- light.


Jest to idealny odcień dla lekko oliwkowej, ale mimo to jasnej karnacji. Oczywiście każdy z Was musi sam sobie dobrać pasujący kolor i wydaje mi się, że przy dostępnej gamie nie powinno to stanowić dużego problemu.



A teraz trochę o efektach.
Miałam okazję używać ten puder przez prawie trzy miesiące i nadal nie dotknęłam denka. Tak, że z pewnością mogę stwierdzić, iż jest to produkt bardzo wydajny. Poza tym nanoszę go pędzlem, nie używam dołączonej gąbeczki. Nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w pory, nadaje delikatny mat, ale połączony z odrobiną blasku. Nie jest to typowy, płaski mat. Na twarzy utrzymuje się cały dzień, skóra się nie błyszczy. Jednakże muszę tutaj zaznaczyć, że jestem posiadaczką suchej skóry, więc jakikolwiek błysk rzadko mi się zdarza.

Ogólnie jestem zachwycona tym pudrem i muszę dać mu z czystym sumieniem piąteczkę :)

A czy Wy mieliście okazję używać tego pudru? Albo innych produktów UD?


wtorek, 21 października 2014

Spotkanie z P. Andrzejem Kawczyńskim

   Witajcie Kochani,
Dzisiaj chciałam się Wam pochwalić bardzo udanym spotkaniem z Face Designerem marki Giorgio Armani, Panem Andrzejem Kawczyńskim, który osobiście wyrabiał dzisiaj cuda na mojej twarzy :) 
Umówiłam się na malowanie w Douglasie (galeria Stary Browar) w Poznaniu i dzięki temu miałam okazję przekonać się na własnej skórze jak maluje sławny wizażysta, osobiście wybrany przez samego Giorgio Armaniego, do pracy przy jego pokazie. Jestem pod ogromnym wrażeniem osobowości Pana Andrzeja, który okazał się bardzo miłym, sympatycznym i bardzo otwartym człowiekiem. Czas spędzony na fotelu minął mi niezmiernie szybciutko. Powiedziałabym wręcz, że za szybko. 
Makijaż, który okazał się wyjątkowo hipnotyzujący, opierał się o mocno zaznaczone oko cieniem Eyes To Kill Solo w odcieniu 17. Osobiście sama bym się na ten cień nie zdecydowała, ale jak się później okazało niesłusznie się go obawiałam, makijaż wyglądał niesamowicie.

GA Eyes To Kill Solo 17

Wkrótce pokażę Wam cały makijaż oraz cudności, które miałam okazję wypróbować. Jednak na razie potrzymam Was jeszcze troszkę w niepewności. Tymczasem napiszcie mi czy lubicie markę GA i czy używacie ich pojedynczych cieni?
Pozdrawiam, buźka :)

sobota, 11 października 2014

Benefit Instant Comeback Serum

   Rzadko piszę o produktach pielęgnacyjnych, ale czasami robię wyjątek, gdy jakiś produkt skradnie moje serce. Tak się stało w przypadku Instant Comeback Serum marki Benefit. 



Do tej pory do marki Benefit podchodziłam z dużą dozą niepewności. Wydawało mi się, że są to jedynie ładnie opakowane produkty, ale jakościowo ustępują innym markom. W przypadku tego serum się myliłam. Okazał się świetnym ratunkiem dla mojej suchej, odwodnionej skóry. Producent uważa, że dodatkowo ujędrnia, wygładza, nawilża oraz redukuje drobne zmarszczki. Ostatniego nie mogę potwierdzić, ale faktycznie ujędrnia i nawilża. Używałam go cały czas przez ostatnie 3 miesiące i moja skóra odżyła, zrobiła się bardziej jędrna i przede wszystkim nawilżona. 

Opakowania całej tej serii są piękne, delikatne, błękitne, przywodzą na myśl retro klimaty. 




Drugim produktem z tej serii, który również zakupiłam to tonik, ale o nim napiszę dopiero za jakiś czas, bo dopiero zaczęłam go używać.



Serum ma delikatną, nietłustą konsystencję. Bardzo szybko się wchłania i można stosować zarówno wieczorem, jak i rano.


Czy kupię ponownie? Pewnie nie, ponieważ ciekawa jestem innych produktów. Jednakże uważam, że jest to serum godne polecenia.


czwartek, 2 października 2014

Giorgio Armani Eyes To Kill Quad 3 (Pantelleria)

   Ostatnio dosłownie oszalałam na punkcie cieni z GA. Ich jakość, kolorystyka i inne atuty przekonały mnie do zakupu kolejnej paletki, tym razem trójeczki. Jest to niestandardowy dobór kolorów, jak dla mnie idealny na ponure, jesienne dni, który bardzo mnie oczarował. 


W tej czwórce otrzymujemy trzy cienie satynowe z delikatnym połyskiem i jeden cień matowy. Opakowanie jest standardowe jak na ciebie Armaniego (opakowanie identyczne jak w przypadku opisywanego przeze mnie wcześniej quadu nr 9 tutaj), bardzo ładne i poręczne z grawerem GA na otwarciu. 


Co do jakości samych cieni, to nie mam im nic do zarzucenia. Wszystkie cztery idealnie się rozcierają, nie osypują, co też jest bardzo ważne, bo mogę spokojnie malować oko, nie martwiąc się co pod nim zostanie. Są to kolory bardzo delikatne, a jednocześnie odważne. Śmiało mogę polecić tę paletkę osobom, które nie miały do tej pory odwagi aby zdecydować się na mocniejsze kolory. 




Podobnie jak w przypadku poprzedniej paletki mogę stwierdzić, że osoby szukające tańszych zamienników znalazłyby dla każdego z tych czterech cieni odpowiednik, jednak ja jestem zakochana tak bardzo w jakości zawartości, sposobie wykonania i wyglądzie paletki, że nie mogłam się jej oprzeć.

Zaciekawiła mnie nazwa tej paletki - Pantelleria. Postanowiłam zapytać "wujka google" i wynik mnie bardzo zaciekawił. 

Otóż, jak się okazuje, Pantelleria jest to wyspa we Włoszech, w regionie Sycylii. Ciekawostką jest to, iż "W latach 70. w posiadłość na wyspie zainwestował Giorgio Armani, w której gościł m.in. takie osobistości i gwiazdy jak: Sting,MadonnaGérard Depardieu. Sam Armani otrzymał tytuł honorowego obywatela wyspy".

Wiemy zatem co było inspiracją do stworzenia tejże paletki.





Patrząc na te krajobrazy faktycznie widać, iż jest to niezwykle urzekające miejsce...