poniedziałek, 19 maja 2014

Odkrycie roku z Bumble and Bumble

   Jeszcze kilka miesięcy temu znałam markę Bumble and Bumble tylko z internetu. Dzięki Irence z Beauty Addiction postanowiłam bliżej przyjrzeć się tej marce. W ten sposób w moje ręce wpadł Texture Creme


Jest to taki żel-krem do stylizacji włosów. Efekt jaki otrzymujemy po zastosowaniu jest niesamowity, włosy wyglądają prawie tak jakbyśmy wyszły prosto z łóżka, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nieład, który tworzy na głowie jest jednocześnie efektowny, ale i przemyślany. Zostawia włosy całkowicie pozbawione blasku, więc trzeba się liczyć z tym, że po użyciu tego produktu nasze włosy nie będą błyszczały. 



Texture Creme fajnie rozdziela włosy, nie skleja i utrzymuje fryzurę cały, długi dzień. Nie wysusza włosów, nie obciąża. Jak dla mnie jest to fenomenalny produkt i zdecydowanie odkrycie roku.

Cena jaką musimy zapłacić to 119 zł za 150 ml produktu. Nie jest to więc mało, ale zważywszy na efekt i wydajność, jak dla mnie, jest wart każdej złotówki.

Ocena: 5/5.

A czy wy używacie jakiś produktów z Bumble and Bumble, które możecie polecić?


piątek, 16 maja 2014

Moja przygoda z MUA

   Tym razem ciekawość wzięła górę :) Nasłuchałam się tyle o tym, że paletki z MUA są idealnymi zamiennikami palet Naked z UD, że po prostu musiałam je mieć. Ponieważ jestem też mega fanką marki UD chciałam się o tym przekonać na własnej skórze (a raczej na powiekach). Po kilku miesiącach używania wyrobiłam sobie zdanie na ich temat.

Zakupiłam dwie paletki: paletkę Undress Me Too, która jest odpowiednikiem palety Naked2 oraz paletkę Undressed, która została przygotowana na wzór palety Naked. 

MUA Undress Me Too 

MUA Undress Me Too 


MUA Undressed 

MUA Undressed 

Obie paletki kosztowały mnie 8 funtów (czyli za każdą z nich zapłaciłam nieco ponad 20 zł) za 9,6 g cieni.

Na początku nastawiona byłam bardzo sceptycznie do tych paletek, ale niepotrzebnie. Naprawdę, za tą cenę nie mogłam trafić na nic lepszego. Pigmentacja niektórych cieni nie jest rewelacyjna, ale są takie, które naprawdę wystarczy dotknąć aby uzyskać niesamowity kolor. Przy nakładaniu na pędzel nieco się pylą, ale nakładając na powiekę palcem unikniemy osypywania się. 

Kolorystycznie, faktycznie wyglądają bardzo podobnie do pierwowzorów. 

MUA Undress Me Too 

MUA Undressed 

Czy polecam te paletki? Osoby, które wymagają od cieni mega pigmentacji i super trwałości, mogą się nieco rozczarować, ponieważ bez bazy tutaj się nie obejdzie. Ale zważywszy na cenę, uważam, że jest to naprawdę bardzo dobry produkt. Więc jeżeli ktoś nie chce wydawać dwóch stówek na UD, z pewnością powinien się przyjrzeć tym paletkom. 

MUA Undress Me Too 

MUA Undressed 


Czy macie w swojej kolekcji jakieś kosmetyki MUA? Polecacie coś?


środa, 7 maja 2014

MAC Alluring Aquatic

   Kocham kosmetyki MAC :) Szczególnie kolorowe. Nie mogłam więc przejść obojętnie koło ich najnowszej kolekcji Alluring Aquatic, która zauroczyła mnie zarówno swoimi opakowaniami, jak i tym co dostajemy w środku. A oto co przyniósł mi kurier:




Zdecydowałam się na cztery produkty. Jeden z nich, to lakier do paznokci, który skradło moje serce od pierwszego spojrzenia w kolorze Submerged. Skusiłam się także na bronzer, gdyż poprzedni upadł mi i pokruszył się w drobny mak :( Dlatego też postanowiłam wrzucić go do koszyczka, ponieważ był to jeden z moich ulubionych produktów. Odcień: Refined Golden.


Jak widać poniżej jest to wersja z drobinkami, czyli to co latem lubię najbardziej.


Nie mogłam się oprzeć kredkom i wziełam obie :) Czyli Black Line i Blac Swan.


Wszystko przedstawię Wam już wkrótce, ale chciałam pokazać z bliska lakier do paznokci Submerged, który pokochałam od pierwszego użycia. Kolor jest niesamowity, jest to taki metaliczny turkusowo - niebieski odcień, który jak kameleon przy odpowiednim świetle wygląda jakby był granatowo - fioletowy. 




A czy Wam udało się znaleźć coś wartego zainteresowania z tej kolekcji?

niedziela, 4 maja 2014

Co jeszcze warto wypróbować...

   Ponieważ jestem stałym bywalcem sklepu internetowego Beauty Bay i tam często robię zakupy, zatem zdarza mi się w gratisie dostać jakieś ciekawe produkty, do których najprawdopodobniej bym nie dotarła. Dodatkowym autem tego sklepu jest też fakt, że przesyłka do PL jest darmowa :) 
Kilka miesięcy temu w paczce dostałam dwa ciekawe produkty, czyli maseczkę do włosów z Jo Hansford oraz maseczkę do twarzy z Dr Sebagh.


Szczególnie zachwycona byłam 5 ml maseczki, ze względu na fakt, iż cena regularna tego produktu trochę mnie odstrasza (ok. 370 zł za 50 ml). 

Zatem, oto co sadzę o tych produktach:

Jo Hansford Expert Colour Care Intensive Masque - intensywna maseczka do włosów farbowanych (cena regularna to ok. 145 zł za 150 ml produktu). 
Mam włosy farbowane, więc ten produkt miał być idealny dla mnie. Niestety tutaj się zawiodłam, gdyż produkt nie robi nic więcej niż produkty tego typu za cenę 10 razy mniejszą. Po użyciu miałam ładne, delikatne włosy, które łatwiej się rozczesywało, ale poza tym masakrycznie się elektryzowały. Nie zdecydowałabym się na pełnowymiarowy produkt. 



Dr Sebagh Deep Exfoliating Mask - "Maseczka, która daje rezultaty już po jednokrotnym zastosowaniu. Złuszcza martwe warstwy naskórka, przyspiesza wymianę komórkową i redukuje przebarwienia. Skóra natychmiast wygląda jaśniej i bardziej promiennie." 

Na początku byłam nastawiona sceptycznie do tego produktu, ale okazało się, że jest to jedno z tych cudów, w które warto zainwestować.
Pierwsze odczucia po nałożeniu są nieciekawe, twarz zaczyna lekko szczypać, uczucie znika po około 3-4 minutach. Po 10 minutach zmywałam maseczkę i byłam pełna podziwu. Twarz pojaśniała już po pierwszym użyciu. Poz zużyciu całej próbki miałam nie tylko rozjaśnioną skórę twarzy, ale moje piegi i przebarwienia delikatnie się rozjaśniły. Zdarzyło się to po raz pierwszy w moim życiu. Jeszcze żaden produkt nie osiągnął takiego efektu. Nad zakupem pełnowymiarowego opakowania muszę się zastanowić, bo cena jest zaporowa, ale efekt, po prostu wow! 

Czy miałyście te produkty? A może polecacie inne tych producentów?